Twórczość własna >> Krótkie formy >> Więzień

| | A A


Autor: Nameless
Data dodania: 2007-07-25 17:22:35
Wyświetlenia: 4555

Więzień

Zanim zaczęło padać, w Dolinie Rivien rozpętało się istne piekło. Wpierw uderzył wiatr; smagnął jak biczem, przetoczył się przez dolinę i porywając tumany pyłu i kurzu z gościńca, z wyciem wpadł pomiędzy drzewa. Niebo eksplodowało. Błyskawice co rusz cięły niebieski firmament, jakby chciały rozedrzeć całun nagromadzonych chmur na strzępy. Po każdym wyładowaniu ogłuszający huk przewalał się przez kotlinę niczym głaz. Wkrótce spadł i deszcz, lunął z nieba, poprzedzony chwilowym uspokojeniem się świata. Diabelski żywioł rozszalał się na dobre.

Strumienie wody siekły wściekle, niemal zagłuszając tętent kopyt; gościńcem galopował bowiem mężczyzna. Mimo był na trakcie sam, trudno było oprzeć się wrażeniu, że jeździec przed czymś ucieka. Spinał wierzchowca, nieustannie poganiał go do biegu. Rozglądał się co chwilę nerwowo, jak otaczany przez hordy demonów. Koń ślizgał się w błocie, rozchlapywał kałuże, robił bokami.

Byle do miasta, bogowie, już prawie ciemno! Przed zmrokiem, przed zamknięciem bram, byle zdążyć przed zmrokiem! Już ciemno!

Kaptur miał opuszczony na plecy, deszcz biczował mu twarz, prawie oślepiał. Nie zważał na to.

Miasto, już prawie, już niedaleko, do świątyni, do świątyni!

Ognista nić przecięła niebo, nagły błysk oświetlił na mgnienie oka twarz jeźdźca – twarz wykrzywioną przez nieludzki strach – i dzikie oczy obłąkańca. Gdy zagrzmiał huk, mężczyzna zasłonił się jak przed ciosem, omal nie wypadł z siodła. Szaleniec.

Miasto wyłaniało się coraz wyraźniej zza deszczowej mgły. Niczym zjawa. Wieże strażnicze wyglądały jak dwa upiorne kły.

Bogowie, co się ze mną dzieje?! Świątynia, do świątyni… Acorda, wytrzymaj.

Cisek zarzucił łbem, strącając z pyska pianę. Dobry koń.

Mężczyzna ściągnął wodze dopiero przy samej bramie głównej. Jedno jej skrzydło było otwarte, choć zmrok już zapadł. Dziwne. Strażnik stał już przy ryglu jakby czekając, by zamknąć bramę za ostatnim tego dnia przyjezdnym. Jego twarz spowijał osobliwy cień.

Całe miasto tonęło w osobliwych cieniach. W niepokojących, demonicznych pomrokach. A może to tylko irracjonalne wrażenie spotęgowane burzą i ciemnością? Może.

Przybysz zostawił wymęczonego konia i rzucił się szalonym biegiem przez miasto. Biegł potykając się, zagarniając powietrze rękoma, wpadając w kałuże. Na ulicach było ponuro, pusto. Zapewne przez deszcz. Lampy miejskie fosforyzowały widmowym światłem, okna domów, co do jednego, były zupełnie ciemne.

Dobiegł do świątynnego budynku. Kamiennego, majestatycznego templum. Zza załomu muru, wyłoniło się łyse, płaczące dziecko. Mężczyzna krzyknął, przewrócił się w błotną breję, zasłonił rękoma. Poderwał się i ze spazmatycznym szlochem wpadł do świątyni, zawierając za sobą wrota.

Mrok rozjaśniany jedynie przez blade światło lichtarzy, tańczące cienie rzucane przez filary. I śmiertelna cisza.

Skąd… skąd ta ciemność? Uttan, gdzie.. ggdzie jesteś? Udało mi się, z..zgładziłem go, Uttan…
Bogowie!

Nad ołtarzem, przybity do ściany i rozkrzyżowany, wisiał kapłan. Mosiężne gwoździe wystawały mu z rąk i piersi. Gęsta krew spływała po ścianie do naczynia ofiarnego.

Przybysz zawył nieludzko, posadzka odpowiedziała głuchym hukiem, gdy upadł na plecy. Przewrócił się na bok, podkurczył nogi, ukrył twarz w brudnych dłoniach. I stracił przytomność. Cienie tańczyły.

***


Ciemność. Faluje, płynie.

Gęstnieje.

Głupcze. Śmiertelny głupcze. Ile pychy musiało być w tobie. Nawet wasze zwierzęta posiadają instynkt samozachowawczy, wasze psy, szczury. Jak tak żałosny gatunek zdołał przetrwać? Wy, których zdołał zamknąć mizerny trzeci wymiar. Wy, którzy uważacie się za Panów. Za Panów czego, człowieczku? Naszych słabych, żałosnych zaprzańców mianujecie swoimi bogami. Składacie im hołdy. Prymitywną sztuczkę uważacie za cud.

Przybrałem waszą trójwymiarową, żałosną formę po to, by odpowiedzieć na Twoje wyzwanie. Udało ci się unicestwić mą powłokę. Jednak lepiej by dla ciebie się stało, człowieczku, gdybyś zginął. Mizerny twój umysł nie mógł znieść nawet kontaktu ze mną. Nie wytrzymał, rozsypał się, pękł. I uwięził cię, potęgując wszelkie lęki.

To śmieszne jak kruchymi jesteście istotami.

***


U jego stóp leżał martwy demon. Powietrze drgało jeszcze od ulatniającej się życiowej esencji. Człowiek spojrzał na zabitego, zastygł, wpatrując się w jego szkliste oczy. Ocknął się nagle, poruszył, przetarł dłonią czoło. Teraz dopiero zorientował się, że kurczowo ściska rękojeść miecza. Broń wysunęła mu się z odrętwiałej dłoni. Zabójca demonów. Powinien być dumny, szczęśliwy. Nie był. Przeciwnie, ogarnął go silny niepokój.

Przed kazamatami czekał cisek. Zarzucił łbem i zarżał, gdy zobaczył swego pana. Zmierzchało, na horyzoncie zbierały się kłęby prawie czarnych chmur. Mężczyzna podszedł, pogładził zwierzę po pysku. Rozejrzał się badawczo. Świat wydawał się inny, zmieniony, niczym wytwór chorego umysłu. Oprócz niepokoju poczuł też strach, łapiącą za gardło trwogę. Wsiadł na konia i popędzili.

Zdążmy przed deszczem, Acorda, i przed zmrokiem.

Zanim zaczęło padać, w Dolinie Rivien rozpętało się istne piekło. Wpierw uderzył wiatr.
Lubię to
 Lubi to 0 osób
 Kliknij, by dołączyć
Zobacz też
Słowa kluczowe: krótka, forma

Podobne newsy:

Niestety nie ma podobnych newsów
 
Podobne artykuły:

» Nowy literacki 'szort'!
100%
» Scarlett - krótka forma!
80%
» Pożeracz - krótka forma
80%
» To już koniec - króka forma
80%
» Don Quijote del Desierto
67%

Mamy 1 zapisanych komentarzy

reese
2007-09-19 19:34:25
| Odpowiedz
kolejny szort ;) ciekawy, podobał mi sie;]


Twój komentarz został dodany!

Kliknij, aby odświeżyć stronę.


Dodaj komentarz, użytkowniku niezarejestrowany

Imię:
Mail:

Stolica Polski:



Twój komentarz został dodany!

Kliknij, aby odświeżyć stronę.




Artykuły

Literatura
Główne Menu


Polecamy

Patronujemy
Aktywność użytkowników
madda99 zarejestrował się! Witamy!
_bosy skomentował Blood 2: The Chosen - recenzja
_vbn skomentował Mapy Starego Świata
wokthu zarejestrował się! Witamy!
_Azazello Jr skomentował Gdzie diabeł nie mówi dobranoc. "Mistrz i Małgorzata”, Michaił Bułhakow - recenzja
Gabbiszon zarejestrował się! Witamy!
Liskowic zarejestrował się! Witamy!
_Kamila skomentował "Brudnopis", Siergiej Łukjanienko - recenzja

Więcej





0.064 sek