
Nigdy nie przypuszczałam, że przeczytam książkę, która przewróci mi świat do góry nogami co najmniej tak, jak „Mechaniczna pomarańcza”. Swanwickowi udało się napisać taką książkę i chwała mu za to.
„Córka Żelaznego Smoka” z początku myli okładką, przynajmniej w wydaniu Maga. Widzimy na niej śpiącą pod skrzydłami olbrzymiego smoka, dziewczynkę. Stworzenie czuwa nad nią, rozpościerając skrzydła, baczny wzrok skierowując gdzieś w dal, jakby mówiło – nikt się do niej nie zbliży. I wydaje się, że mamy do czynienia z prostą historią o sierocie przeżywającej kolejne przygody u boku opiekuńczego, mądrego i dobrotliwego jaszczura, który ani myśli dziewczynkę skrzywdzić. Już pierwsze strony powieści skutecznie wyprowadzają nas z błędu. Nie jest to typowa fantasy.
Jane jest wyrzutkiem, ludzkim dzieckiem wykradzionym przez elfy, które zmuszane jest do niewolniczej pracy w fabryce produkującej żelazne maszyny - smoki. Wśród innych dzieci wykonujących tę trudną i ciężką pracę znalazły miejsce dziwaczne stworzenia, jak chłopiec-cień, którego nikt nie widział, ale którego obecność w najmniej spodziewanych momentach jest jak najbardziej wyczuwalna, feje – niezwykle złośliwe i kłótliwe istoty porośnięte futrem, oraz elfy, którym daleko do szlachetności mieszkańców Śródziemia. Elfy Swanwicka są zimne, zepsute i pokręcone; one jednak dzierżą klucze do tajemnicy, którą pragnie zgłębić Jane. To one znają odpowiedź na odwieczne pytanie – jaki sens ma życie?
Oprócz nich występuje całe mnóstwo fantastycznych istot, z których jednak najważniejsze są smoki, a raczej jeden, przeniesiony na złomowisko, opętany jedną myślą – ucieczki ze swego więzienia. Nawiązuje kontakt z Jane, która z początku nieświadomie poddaje się woli olbrzymiej maszyny, by w końcu uciec z nią jak najdalej od znienawidzonej fabryki. To jednak dopiero początek drugiego etapu jej życia – studiów na uniwersytecie, poświęconych naukom alchemicznym. Tu również nie brakuje różnej maści dziwolągów, zboczeńców i wiedźm, jednak głównym zadaniem dziewczyny pozostaje naprawa smoka i nauczenie się pilotażu bestii. Osobiście bardzo podoba mi się pomysł traktowania smoka jak samolotu wojskowego, gdzie pilot, po zajęciu miejsca wewnątrz, podłączany jest do umysłu smoka tak, by niemal intuicyjnie nim kierować. Zresztą cała książka jest mocno osadzona w technologii, klimatem przypomina typową powieść science fiction, zaś pokręconą fabułą powieści P. K. Dicka. Dołóżmy do tego grozę i absurd „Mechanicznej pomarańczy” i dostaniemy powieść nominowaną do nagród Hugo, World Fantasy i Locus.
W powieści Swanwicka ważną rolę odgrywają elementy magiczne. Autor wprowadza również aspekt prawdziwego imienia istot, dającego władzę nad nimi tym, którzy je poznają. Podanie przez smoka prawdziwego imienia jest warunkiem, który musi spełnić, jeśli Jane ma mu pomóc. Nie mając innego wyjścia, powodowana przemożną chęcią ucieczki ze złomowiska i zrealizowania własnego planu, bestia podaje swe prawdziwe imię. Jej zemsta na Jane za ten pokaz władzy jest okrutna. Dziewczyna w końcu odkrywa motywy smoka i okazuje się, że nie jest to to, w czym miałaby ochotę uczestniczyć. Ale nie ma już odwrotu. Smok o numerze seryjnym 7332 jest opętany pragnieniem siania zniszczenia, w swym szaleństwie poświęca wszystko, nie mając litości dla Jane, swoich pobratymców i świata, w którym żyje. Nawet istota znająca jego prawdziwe imię nie może już go powstrzymać. Smok staje się zbyt silny, zbyt zaborczy i przewrotny. A Jane jest przecież tylko małą dziewczynką. Stopniowo odkrywa nowe możliwości, jakie daje jej obcowanie ze smokiem, korzyści, jakie z tego tytułu odnosi i wykorzystuje je, choć wymaga to zepchnięcia w niepamięć pogardy, z jaką traktuje ją dumna bestia. To układ naczyń połączonych – Jane i smok nie mogą żyć bez siebie, dlatego godzą się na warunki stawiane przez drugą stronę.
Motorem opowieści jest pełne wewnętrznych sprzeczności uczucie, które połączyło pewnego dnia Jane i chłopca z fabryki. Chłopiec ten, choć ostatecznie odrzucony przez Jane, pojawia się we wszystkich znaczących momentach życia dziewczynki, niosąc za każdym razem ładunek silnych emocji, mimo że ukrywa się pod coraz to inną postacią. Historie miłosne nieuchronnie prowadzą do konkluzji, że w tej rzeczywistości chodzi jedynie o brutalny seks. Kolejne straty, których doświadcza Jane doprowadzają ją na krawędź zwątpienia w sens planu 7332 i każą zadawać tysiące pytań bez odpowiedzi. Dlaczego życie jest tak odrażające? Dlaczego istnieje w nim tyle bólu? Czy istnieje coś takiego jak wybór? Na żadne z tych pytań nie otrzymamy jednoznacznej odpowiedzi. Nawet siejący zniszczenie, wierzący niezłomnie w siłę zemsty, oszalały z nienawiści 7332 doświadcza gorzkiego zawodu, gdy siła przeciwko której się zbuntował, okazuje się niemożliwa do zniszczenia. Jak w takim świecie nie popaść w rozpacz? Jak nie uznać, że w gruncie rzeczy walka nie ma sensu i jest z góry skazana na porażkę?
Ostatecznie jednak Jane powraca w rodzinne strony. Wraca do domu, który przewija się w toku powieści jako pół realne miejsce, być może jedyne normalne w całym wszechświecie. Ale czy na pewno?
Tę powieść warto przeczytać. Choćby ze względu na dynamikę zdarzeń, zaskakującą nagłymi zwrotami akcji i z pozoru nieistotnymi wątkami, których sens wraca i klaruje się nierzadko dopiero po kilkudziesięciu stronach. Choćby dla niesamowitego, klaustrofobicznego klimatu zamkniętych przestrzeni wieżowców i pędzących pod ziemię wind. Dla pokręconej fabuły wymuszającej stałą koncentrację na błahych z pozoru wydarzeniach. Dla odkrycia wreszcie, że wszystko, co sobie wyobrażaliśmy na temat zakończenia powieści było błędem. To nie jest książka dla wielbicieli przewidywalnych historii o wojach na rączych rumakach, zabijających złe smoki. Bo czy ostatecznie 7332 jest zły? Czy Jane jest jednoznacznie dobra? Czy jakikolwiek bohater powieści Swanwicka jest jednoznaczny? Gorąco zachęcam do poszukania odpowiedzi na te pytania na własną rękę. Ta książka zmusza do myślenia, stawia czytelnika w stałej gotowości na zmiany, z każdym rozdziałem zaskakuje rozwiązaniami niekiedy tak absurdalnymi, że ostatecznie czujemy się jak trybik w mechanizmie smoka o numerze seryjnym 7332.
Michael Swanwick
Córka Żelaznego Smoka
Wydawnictwo: Mag
Tytuł oryginalny: The Iron Dragon's Daughter
Rok wydania: 1994
Liczba stron: 424
Oprawa: miękka
Wydanie: I