Recenzje >> Książki >> Trzy stygmaty Palmera Eldritcha

| | A A


Autor: Nivo
Data dodania: 2009-05-17 23:39:36
Wyświetlenia: 9934

"Trzy stygmaty Palmera Eldritcha", Philip Kindred Dick - recenzja

Philip K. Dick to z pewnością jedna z najjaśniejszych gwiazd na firmamencie światowej science fiction. Uznanie przyniosły mu powieści „Ubik”, „Valis”, czy „Człowiek z Wysokiego Zamku”, które szybko zostały włączone do kanonu gatunku. Niemożliwość jednoznacznej klasyfikacji gatunkowej prozy Dicka – choć jej główny nurt zawiera się w science fiction, większość utworów ma głęboko synkretyczny charakter, ocierający się o klasyczną fantasy, powieść psychologiczną czy traktat filozoficzny – nadała jego twórczości niezwykle głęboki, indywidualny rys, wychodzący daleko poza typowe rozumienie fantastyki naukowej. 

Problematyka metafizyczna zawsze bardzo mocno zajmowała Dicka jako pisarza i jako człowieka. Na polu osobistym przyniosło to zgubne uzależnienie od środków psychotropowych i innych używek, na kartach powieści zaowocowało rozważaniami natury teologicznej i filozoficznej. Dick nigdy na trwałe nie wpisał konceptu Boga w żaden ze swoich światów; choć nieustannie zwracał się ku Jego manifestacji, nigdy nie zdobył się na jednoznaczne stanowisko ontologiczne. Początkiem tych poszukiwań zdaje się wydana w 1965 roku powieść „Trzy stygmaty Palmera Eldritcha”.

Dick przenosi nas w konający świat przyszłości. Ziemia, w wyniku gwałtownych zmian klimatycznych, które doprowadziły do znacznego wzrostu temperatur, stała się piekłem dla żyjących na niej ludzi. Jedynym ratunkiem okazała się kolonizacja innych planet – pierwszą z nich został Mars, który terraformowany przez przymusowo zesłanych nań osadników, powoli stawał się nową enklawą życia.

Jego jakość pozostawia jednak wiele do życzenia. Wcieleni gwałtem w realia Marsa ludzie, tęsknią za utraconym życiem na Ziemi. W sukurs przychodzi im korporacja P.P. Layouts, produkująca zestawy Parky-Pat (które po raz pierwszy pojawiły się w opowiadaniu „The Days of Perky Pat” z 1963 roku). Te miniaturowe domki dla lalek, za sprawą dołączonego do nich narkotyku Can-D, stają się przepustką do utraconego świata. Doświadczając zbiorowych halucynacji, koloniści w pełni immersyjnie wcielają się w postacie lalek i odczuwają ich świat jako realny. 

Pozycja P.P. Layouts staje się zagrożona, gdy z dalekiej podróży z Proximy Centauri, do Układu Słonecznego wraca tajemniczy Palmer Eldritch. Wywiad korporacji donosi, iż Palmer, korzystając z wiedzy obcej rasy Proksów, przywiózł ze sobą materiał na całkiem nowy, silniejszy narkotyk – nieznany gatunek porostu. Od tej pory główni bohaterowie powieści: Barney Mayerson, najważniejszy prognostyk w korporacji, a także jego szef, Leo Bulero, muszą przejrzeć plany Eldritcha, by uratować nie tylko pozycję firmy, ale jak się okaże, i własne życia.

Dick prowadzi narrację jednocześnie z dwóch, wydawałoby się diametralnie różnych, perspektyw. Główny wątek dotyczy Barney’a i Leo. Toczone przez nich na początku śledztwo zaczyna nabierać znamion powieści kryminalnej, by w finale przeobrazić się w metafizyczny dyskurs o ontycznej podstawie rzeczywistości. Drugi nurt narracji obejmuje perspektywę marsjańskich kolonizatorów, którzy oddają się narkotycznym transom z Perky-Pat; choć z pozoru trywialny (podany z domieszką specyficznego humoru), w sposób dosadny obrazuje psychiczną kondycję bohaterów. Dick w sposób mistrzowski prowadzi wątki i postacie, by zrównać je do wspólnego mianownika – konfrontacji z nadrzędną problematyką powieści. 

Wszystko to przesycone jest głębią świata, którego podstawy Dick kwestionuje; powiedzieć o świecie, że „jest”, na kartach tej powieści niepodobna. Rzeczywistość straciła swój główny predykat – „rzeczywistość”, „realność” właśnie. Iluzoryczna gra pozorów, zdeterminowana przez narkotyki Can-D i konkurencyjny Chew-Z, implikuje wielowymiarowość tego świata, dodatkowo spotęgowaną przez prognostyczne wizje głównego bohatera, Barneya. W wachlarzu światów równoległych nic nie jest pewne, prócz jednego – tajemniczy Palmer Eldritch jest panem tego miejsca. To on jest bytem sprawczym, motorem działań bohaterów, którzy za jego sprawą stają wobec dylematów, jakie nieznane były dotąd człowiekowi. I choć podświadomie czują obcość i zło nowego pana, nie boją się interpretować go jako części Boskiego planu stworzenia, co w rezultacie stanowi o teologicznej wymowie powieści. Nie bez znaczenia jest tutaj slogan reklamowy produktu Eldritcha – „Bóg obiecuje życie wieczne, my je dajemy”, który sytuuje tytułowego bohatera jako przeciwnika, konkurenta Stwórcy: Szatana. Rozważana na kartach powieści natura chrześcijańskiej transsubstancjacji zdaje się potwierdzać tę tezę.

Choć całość ma zdecydowanie pesymistyczny wydźwięk, warsztat Dicka nie utrudnia dodatkowo lektury. Dialogi są płynne, a opisy surrealnych światów, choć abstrakcyjne, w znacznym stopniu ułatwiają ich wizualizowanie. Ostrożne dawkowany, specyficzny humor (prognostyk Barney i piękna prognostyczka Roni współżyją ze sobą na pierwszym spotkaniu, bowiem przewidzieli, iż prędzej czy później „zaangażują się erotycznie” – po co więc zwlekać?), dodaje kilka barwnych plam na tej szarej palecie wizji przyszłości. 

„Trzy stygmaty Palmera Eldritcha” nie jest powieścią takiej klasy jak „Valis", czy „Płyńcie łzy moje, rzekł policjant” i nie dotyka tak głęboko chrześcijańskiej koncepcji Boga jak „Deus Irae”. Nie zmienia to jednak faktu, iż dla fanów Dicka jest to pozycja obowiązkowa. Podobnie dla każdego, kto ceni sobie problematyczną science fiction, która za fasadą świata-mirażu stawia fundamentalne pytania o naturę rzeczywistości. Rzeczywistości, zza której zawsze wyzierają „Trzy stygmaty Palmera Eldritcha”… 

autor: Philip Kindred Dick
tytuł: Trzy stygmaty Palmera Eldritcha
tytuł oryginału: The Three Stigmata of Palmer Eldritch
język oryginału: angielski
liczba stron: 244
miejsce wydania: Warszawa
rok wydania: 1999
oprawa: miękka
wymiary: 125 x 195 mm
wydawca: Rebis, Dom Wydawniczy Sp. z o.o. 
ISBN: 83-7120-803-0
seria: Salamandra
Lubię to
 Lubi to 0 osób
 Kliknij, by dołączyć
Zobacz też
Słowa kluczowe: trzy, stygmaty, palmera, eldritcha, philip, kindred, dick, rebis, salamandra, recenzja

Podobne newsy:

» "Transmigracja Timothy'ego Archera" P. K. Dicka ...
47%
» Ostatnie lata Philipa Dicka
46%
» Philip Kindred Dick - VALIS
46%
» Jak Philip Dick zmienił Twoje życie?
46%
» Wiersze Philipa Kindreda Dicka
46%
 
Podobne artykuły:

» VALIS - recenzja
53%
» Humpty Dumpty w Oakland - recenzja
53%
» Wyznania łgarza - recenzja
50%
» Przez ciemne zwierciadło - recenzja
47%
» Transmigracja Timothy’ego Archera - recenzja
47%

Mamy 6 zapisanych komentarzy

assarhadon
2009-05-27 19:28:28
| Odpowiedz
Podobno gdy człowiek opuści ziemię i znajdzie inny dom, przestanie być sobą.... dajmy na to inna planeta, różna od ziemi pod względem klimatu czy grawitacji, spowoduje nieodwracalne zmiany w naszych organizmach. Mniejsza grawitacja oznacza dla naszych organizmów jedno: staniemy się więksi a jednocześnie słabsi fizycznie... no i tęsknota za matką - ziemia.... i w konsekwencji narkomanię zbiorową:) Dick chyba jakoś instynktownie dotyka istoty człowieczeństwa a raczej granic, które możemy przekroczyć.
Szefie!Pisz częściej recenzje takich autorów. Dzięki temu dowiemy się więcej o klasykach sf!


Twój komentarz został dodany!

Kliknij, aby odświeżyć stronę.
Nivo
2009-05-27 20:51:45
| Odpowiedz
assarhadon napisał/a: "Podobno gdy człowiek opuści ziemię i znajdzie inny dom, przestanie być sobą..."
Ja mam wrażenie, że homo sapiens nie opuści Ziemi. Ten, który to zrobi, to będzie jakiś post-człowiek, wyższy szczebel w drabinie ewolucji homo; całkiem możliwe, że będzie tworem swego starszego brata (sapiens), który weźmie kiedyś stery ewolucji w dłonie i sam zaprojektuje swego następcę.

"Dick chyba jakoś instynktownie dotyka istoty człowieczeństwa a raczej granic, które możemy przekroczyć."
Z Dickiem jest tak, że podczas gdy inni, współcześni mu autorzy, kwestionowali zasadność istnienia poszczególnych składowych rzeczywistości, on poszedł o krok dalej i zakwestionował rzeczywistość w jej całokształcie. A to oczywiście, tak jak mówisz, pociąga za sobą zmiany w kondycji człowieka. Dick rzuca swych bohaterów w świat, w którym nie ma dotychczas uznanych aksjomatów i skrzętnie notuje ich reakcje na zastane zmiany.

"Pisz częściej recenzje takich autorów."
Z przyjemnością assarhadonie. Problem jednak w tym, że ja mam wiele pokory przy obcowaniu z dziełami tych Mistrzów i w większości przypadków zwyczajnie czuję się za malutki do tej roboty. "Trzy stygmaty" znam niemal na pamięć, więc odważyłem się zachowawczo spisać swe wrażenia; cieszę się, że Ci się podoba.


Twój komentarz został dodany!

Kliknij, aby odświeżyć stronę.
assarhadon
2009-05-28 07:25:16
| Odpowiedz
A zatem szefie ucz się na pamięć pozostałych tekstów:) a potem spisuj wrażenia. Żebym wiedział, co warto jeszcze przeczytać, bo cas jest cenny i szybko umyka.


Twój komentarz został dodany!

Kliknij, aby odświeżyć stronę.
_Malak
2010-02-23 11:38:46
| Odpowiedz
assarhadon napisał/a: "A zatem szefie ucz się na pamięć pozostałych tekstów:) a potem spisuj wrażenia. Żebym wiedział, co warto jeszcze przeczytać, bo cas jest cenny i szybko umyka."
Jeśli czas zbyt szybko Ci umyka, to może powinieneś, jeśli tego jeszcze nie zrobiłeś, przeczytać "451 stopni Fahrenheita" Raya Bradburego ? To nie ten poziom pisarstwa co u Dicka, ale przekaz powieści świetnie nadaje się dla osób które pędzą przez dzisiejszy świat, a czas im ucieka bezpowrotnie.

Jest to najważniejsza książka jaką przeczytałem w życiu. Prosta w formie i w odbiorze, ale ze świetnym tłem i z wątkami które otwierają oczy na to, jaki jest świat i jak my sami się w nim znajdujemy.
Kiedy czytałem ją parę lat temu to przecierałem oczy ze zdumienia - powieść napisana w 1953 roku jako sprzeciw w stosunku do Zimnej Wojny, kontroli państwa nad życiem obywateli, izolacjonizmu amerykańskiego czy nieodwracalnych przemian w społeczeństwie, jego zdalnie sterowanym odrętwieniu czy wolnej woli i odpowiedzialności jaką ona nas obciąża - w roku 2008 nadal była aktualna w swojej treści. Starczy że Zimną Wojnę zamienimy w `wojnę z terrorem`, cała zaś reszta w magiczny sposób jest uniwersalna w swoim przekazie i zdaje się, że czy czytana w roku 1953, 2010 czy 2053, to nadal niesie ze sobą te same mądre przekazy.
Gdybym bardziej się skupił to znalazłbym i opisałbym mnóstwo analogii do czasów dzisiejszych, do naszego życia. Dla mnie przeczytanie tej książki to było pewnego rodzaju odrodzenie i otwarcie oczu na świat dookoła.

Dla mnie to wielka sprawa, zachęcam wszystkich do lektury. Nawet jesli nie znajdziecie w niej tego wszystkiego co ja, czyli głębokiego i ponadczasowego przesłania, to na pewno dostaniecie lekturę kolejnego klasyka s-f, nader dobrego oraz atrakcyjnego w treści.

Polecam też film brytyjski z roku 1966, jednak ponieważ dość wiernie trzyma się powieści - dopiero po jej lekturze. Pozdrawiam.

p.s.
Recenzja Trzech stygmatów... bardzo udana, dobry tekst. Jest to jedna z bardziej wykręconych powieści jakie miałem okazję czytać. Dick w czystej formie-niepowtarzalny. Taki rodzaj fantazji u wielu pisarzy wypadłby śmiesznie i niedorzecznie. Autor jednak wie, jak uniknąć takich rzeczy. Pozdrawiam równie mocno, jak Płyńcie łzy moje... czy Człowiek z wysokiego zamku. Niepowtarzalny pisarz.


Twój komentarz został dodany!

Kliknij, aby odświeżyć stronę.
Nivo
2010-02-23 13:28:49
| Odpowiedz
Dzięki piękne za komentarz. Pozwolę sobie nieskromnie polecić inne recenzje Dicka mojego autorstwa:

http://www.tworczosc.unreal-fantasy.pl/humpty-dumpty-w-oakland-502,a.html

http://www.tworczosc.unreal-fantasy.pl/valis-573,a.html

http://www.tworczosc.unreal-fantasy.pl/nasi-przyjaciele-z-frolixa-8-556,a.html


Twój komentarz został dodany!

Kliknij, aby odświeżyć stronę.
assarhadon
2010-03-18 06:35:45
| Odpowiedz
Każdy ma swoje odrodzenie i oświecenie:) Fajnie, że Ci się udało dzięki literaturze! A co do aktualności przesłania to faktycznie masz rację. Mnie mina rzednie na myśl, co jeszcze wymyślą w tej materii.
Pozdro


Twój komentarz został dodany!

Kliknij, aby odświeżyć stronę.


Dodaj komentarz, użytkowniku niezarejestrowany

Imię:
Mail:

Stolica Polski:



Twój komentarz został dodany!

Kliknij, aby odświeżyć stronę.




Artykuły

Literatura
Główne Menu


Polecamy

Patronujemy
Aktywność użytkowników
analsk polubił "Ślimak na zboczu", Arkadij i Borys Strugaccy - recenzja
analsk zarejestrował się! Witamy!
madda99 zarejestrował się! Witamy!
_bosy skomentował Blood 2: The Chosen - recenzja
_vbn skomentował Mapy Starego Świata
wokthu zarejestrował się! Witamy!
_Azazello Jr skomentował Gdzie diabeł nie mówi dobranoc. "Mistrz i Małgorzata”, Michaił Bułhakow - recenzja
Gabbiszon zarejestrował się! Witamy!

Więcej





0.109 sek