Szeroko pojęta literatura młodzieżowa rządzi się swoimi prawami z uwagi na sprecyzowany a zarazem bardzo szeroki krąg odbiorców. Młodociani, których w obecnych czasach tak często posądzamy o kompletny brak zainteresowania czytelnictwem, potrafią nas zadziwić, czego najlepszym przykładem chociażby ciągła popularność czarodzieja o imieniu Harry Potter, czy też niesłabnące zainteresowanie przystojnymi, przezywającymi egzystencjalne rozterki, wampirami. Trudno też wymagać od literatury skierowanej do tego typu odbiorcy czegoś niekonwencjonalnego czy ambitnego, że nie wspomnę o głębokim i ambitnym przesłaniu moralno - filozoficznym.
Tu liczy się czysta rozrywka.
Nie inaczej jest w przypadku powieści Almy Alexander – to pseudonim literacki autorki –
Tkacze światów. Księżyc szamana, która ukazała się nakładem wydawnictwa Jaguar. Jak możemy dowiedzieć się na stronie wydawnictwa, jest to pierwszy tom z zapowiadanej serii
Tkacze światów.
Osobiście nie jestem przekonany, czy jest to powód do zadowolenia.
Książka przedstawia historię dziewczyny o imieniu Thea, która pochodzi ze znanej i cenionej rodziny magów. Jej rodzice to uznani i sławni czarodzieje o szlachetnym rodowodzie, a ich najmłodsze siódme dziecko, naznaczone piętnem wyjątkowej magiczności, zgodnie z przepowiedniami, ma przerosnąć w tym fachu wszystkich adeptów magii. Ku rozczarowaniu rodziców okazuje się, że dziewczyna jest w kwestiach magii kompletnym i niereformowalnym beztalenciem. Po wielu bezowocnych próbach „wyduszenia” z Thei choćby odrobiny magii, ojciec posyła ją do innego świata, w którym mieszka tajemniczy szaman Cheveyo.
W czasie tej podróży nastoletnia Thea odkryje swoje prawdziwe i nadzwyczajne zdolności, które sama nieświadomie skrywała.
Tyle odnośnie fabuły, która nie razi specjalnie ani oryginalnością, ani banałem. Podobnie konstrukcja samej bohaterki: Thea to typowa, nieco zbuntowana nastolatka, która stara się spełnić wygórowane oczekiwania i ambicje rodziców. Szuka przy tym zrozumienia i akceptacji, ale środowisko, w którym się wychowuje, jest dla niej nad wyraz okrutne. Znajduje je dopiero w specjalnej szkole dla wybitnie nieuzdolnionych magów, gdzie spotyka młodzież podobną do niej. Ta szkoła „magicznych wyrzutków” – przeciwieństwo znanego nam Hogwartu - ma okazać się miejscem wielkiej i niezwykle ważnej dla ludzkości bitwy.
Styl prezentowany przez autorkę śmiało można określić jako przeciętny. Być może jest to wina tłumaczenia, jednak śmiem twierdzić, że ascetyczność prozy Almy to jednak wada wrodzona. Dialogi są drętwe i schematyczne, opisy mało przekonujące, a mądrości i przesłanie banalne. Pomysł z wykorzystaniem wierzeń indiańskich i motywów animistycznych – tu pojawiła się szansa na zbudowanie jakiegoś charakteru tej powieści - również potraktowano bardzo pobieżnie. Najbardziej, mimo wszystko, broni się sama Thea. Jest w tej dziewczynie coś, co pozwala z optymizmem patrzeć na jej kolejne przygody.
Po wydaniu widać, że wydawnictwo Jaguar nadal się uczy. Razi przede wszystkim ilość literówek. W pewnym momencie przestałem już liczyć, zastanawiając się, czy to błąd w druku czy wpadka tłumacza? Okładka leży, w porównaniu z tym, co prezentują pozostałe polskie wydawnictwa - naprawdę, podejrzewam że amator zrobiłby lepszą.
Osobiście jednak uważam, że postać Thei – młodocianej nieudacznicy, która staje do walki z wielkim i nienazwanym Złem – może zainteresować młodzież i tu widzę jedyną szansę książki. Inna sprawa, że jej wydanie musiałaby poprzedzić akcja promocyjna. A tak? Cóż, podejrzewam, że ksiązki nikt nie zauważy na księgarskich pólkach. I nikt prócz wydawnictwa na tym nie straci.
Ocena 4/10
Wydawca: Jaguar
Autor: ALEXANDER ALMA
Miejsce i rok wydania: 2009
Ilość stron: 294
Oprawa: miękka
Wymiary: 145x205
ISBN: 978-83-60010-70-9
Kod EAN: 9788360010709
Książkę do recenzji dostarczył Wydawca: Wydawnictwo Jaguar
