Anne Bishop i jej autorski świat Czarownic oraz Wojowników po raz drugi atakują polskie księgarnie. Pierwszy tom trylogii, czyli
„Córka Krwawych”, nie odniósł w naszym kraju tak oszałamiającego sukcesu, jak po drugiej stronie Atlantyku. Osoby, które miały z nim styczność podzieliły się na dwa obozy o skrajnie różnych opiniach. Pierwsi wychwalali mroczną atmosferę powieści i jej wciągającą fabułę. Drudzy, w tym ja, widzieli w tej pozycji jedynie kolejną masówkę, skierowaną do zbuntowanych nastolatek. Zaciętą wymianę argumentów obu obozów mogliście swego czasu śledzić także w komentarzach pod recenzją „Córki” na łamach naszego serwisu. Teraz nadeszła pora, aby przyjrzeć się bliżej drugiemu tomowi –
„Dziedziczce Cieni”. Tym razem kontrowersji będzie znacznie mniej.
Już po kilkunastu minutach spędzonych na lekturze da się zauważyć, że autorka znacznie zmieniła podejście do przedmiotu. Wcześniej starała się za wszelką cenę stworzyć mroczny i bezwzględny świat, jednak chciała to osiągnąć stosując dosyć prostackie metody, takie jak nadużywanie mordów, tudzież scen przesyconych seksem. Akcja toczyła się w zawrotnym tempie, ale bardzo ogólnikowe przedstawienie konstrukcji świata sprawiało, że sporo faktów umykało czytelnikowi przy pierwszym podejściu do powieści. Możliwe, że pani Bishop wzięła sobie do serca głosy krytyków, bo wyraźnie poprawiła swój warsztat pisarski.
Nie ukrywam, że do „Dziedziczki” nie podchodziłem pewien wybujałych oczekiwań. Po przeczytaniu kilkudziesięciu pierwszych stron mogłem odetchnąć z ulgą. Pisarka nie starała się już sztucznie popychać akcji naprzód za wszelką cenę. Poszła teraz całkowicie odmienną drogą. Poprzedni tom kończył się gwałtem na tytułowej bohaterce – Jeanelle. Teraz jej ciało jest zaledwie pustą powłoką, z której jaźń uciekła gdzieś bardzo daleko, w otchłanie szaleństwa. Z tym, co ją spotkało nienajlepiej radzą sobie także jej przyjaciele. Głównie chodzi tutaj o Lucivara i Daemona. Nękają ich wyrzuty sumienia i przestają nad sobą panować. Ciało młodej Czarownicy znajduje się natomiast w Piekle, pod opieką samego Saetana. Gdzie w takim wypadku ta odmiana? Fabuła toczy się naprzód powoli, a autorka stara się powiązać kolejne rozdziały w jak najbardziej logiczny sposób. Dzięki temu można w pełni zrozumieć sytuację i motywy, jakimi kierują się bohaterowie.
Warto zaznaczyć także, że przez pierwsze rozdziały nie znajdziemy tutaj nowych postaci. Wszystko kręci się wokół osób, które przyszło nam już poznać we wcześniejszym tomie. Później Jeanelle przebudza się i akcja zaczyna powoli nabierać rozmachu. Początkowo młoda Czarownica nie opuszcza Piekła, lecz z biegiem czasu jej obecność zaczyna odciskać piętno także na pozostałych krainach. Naprawdę bardzo miło się patrzy na to, że Anne Bishop umiała wyciągnąć wnioski ze swoich błędów i tym razem coraz szybsze tempo dyktuje stopniowo.
Główna bohaterka, po tym jak zaczyna oswajać się na nowo z otaczającym ją światem, odtwarza więzi ze swoimi licznymi przyjaciółmi. Staje się to pretekstem do wprowadzenia nowych postaci. Są to głównie ludzie młodzi, którzy także zostali obdarzeni magicznymi talentami. Pojawia się kilka wyszkolonych w Fachu zwierząt. Dziewczyna, bo tym razem jest już nastolatką, a nie małym dzieckiem, powoli układa sobie na nowo życie i powieść zaczyna pachnieć sielanką. Wtedy do gry wchodzą jej wrogowie Jaenelle, których skład nie zmienił się w porównaniu z pierwszym tomem. Kilka krwawych wybuchów gniewu Jaenell i Lorda Piekła dalej, wszystko znów zaczyna się układać. Pomaga nawet odnowić więzi pomiędzy Saetenem, a jego synami.
Ten etap powieści jest skonstruowany w oparciu o drobne epizody, w które wmieszani są poszczególni bohaterowie. Wątki te przeplatają się i często łączą. Należy pochwalić pisarkę za to, że zabiera nas w różne zakątki książkowego świata i tym razem stara się je w miarę dokładnie opisać. W „Córce Krwawych” wszystkie wszechobecne nazwy własne były tak naprawdę bez znaczenia, bo przeciętnemu czytelnikowi nic nie mówiły. Teraz sytuacja znów diametralnie się odmienia.
W kolejnych rozdziałach pisarka wprowadza nowe intrygi, dzięki którym czytanie jest naprawdę miłe i szybkie. Choć krwi nadal nie brakuje, jej rozlew jest teraz jak najbardziej uzasadniony i nie ma się wrażenia, że autorką była jakaś młoda dziewczyna, która powieść tworzyła z wypiekami na policzkach podczas szkolnych przerw. Owszem, nie da się ukryć, że właśnie takie osoby są domyślną docelową grupą odbiorców, ale umiejętne i przemyślane dobieranie kolejnych wydarzeń sprawia, że grono osób, które mogą być zainteresowane tą powieścią, znacznie się poszerza. Ostatnie rozdziały mijają błyskawicznie i pozostawiają po sobie swoisty niedosyt, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu – aż chce się kontynuować przygodę.
Kilka słów o technicznych aspektach książki. Wydawnictwo Initium konsekwentnie trzyma się przekonania, że udanej edycji nie należy zmieniać. Dlatego też w Polsce widzimy dokładną kopię oryginalnego wydania. Jest ono proste, schludne i ładne. Kilka zastrzeżeń mam natomiast do korekty. Tłumaczenie jest co prawda nienaganne, ale literówek, zaginionych spacji i niepotrzebnych myślników jest zdecydowanie za dużo. Początkowo zdawało mi się, że jest to zwykłe niedopatrzenie, które każdemu mogło się przytrafić, jeśli ma się do przeprowadzenia korektę kilkuset stron, a deadline coraz bliżej. Jednak pomyłki trafiają się regularnie co kilkanaście stron, co w wypadku w pełni profesjonalnego wydania nie powinno mieć miejsca. Trudno mi uwierzyć, że nie można było się bardziej przyłożyć.
Podsumowując,
„Dziedziczka Cieni” jest sporym krokiem naprzód w wykonaniu pani Bishop. W recenzji starałem się potraktować ją jak najbardziej ogólnikowo, żeby w maksymalnym stopniu uniknąć jakichkolwiek spoilerów. Postanowiłem tak, gdyż w przeciwieństwie do pierwszego tomu trylogii, ta książka ma do zaoferowania dużo. Anne Bishop pokazuje, że człowiek jest w stanie stale się doskonalić, a współczesne powieści mogą dotrzeć do wielu grup odbiorców. Nie zdziwię się, jeśli za kilka lat szał na „Zmierzch” i zniewieściałe wampiry przeminie, a na wielkim ekranie i księgarnianych regałach niepodzielnie królować będą właśnie Krwawi.
Ocena: 7.5/10
Dziedziczka cieni. Księga II
Autor: Anne Bishop
Wydawnictwo: INITIUM , Maj 2009
Seria: Trylogia Czarne Kamienie
ISBN: 978-83-927322-1-1
Liczba stron: 432
Wymiary: 150 x 215 mm
Książkę do recenzji dostarczyło Wydawnictwo INITIUM
