Recenzje >> Książki >> Pieśń Łuków. Azincourt.

| | A A


Autor: assarhadon
Data dodania: 2009-10-07 19:58:13
Wyświetlenia: 6223

"Pieśń Łuków. Azincourt.", Bernard Cornwell - recenzja

Nie od dziś wiadomo, że Polacy są mistrzami w mitologizowaniu własnej przeszłości i podnoszeniu scen batalistycznych i martyrologicznych do rangi mdławego i rodzącego kontrowersje patosu. Wymagamy od sąsiadów, aby przyjeli naszą wizję dziejów i przepraszali za czyny przodków. Dlatego też czasem warto poświęcić chwilę uwagi historii innych, chociażby dlatego, aby przekonać się, jak racjonalnie i z dystansem podchodzić do własnej przeszłości. Przykładem powieści historycznej, która broni się przed bezkrytyczną gloryfikacją własnych czynów jest książka Pieśń łuków. Azincourt Bernarda Cornwella.

Jak podaje wydawca, ksiązka Cornwella jest „opowieścią o jednej z największych bitew średniowiecza”. W stwierdzeniu tym jest tyleż prawdy, co i nieporozumienia. Po pierwsze książka nie opowiada tylko o bitwie. Jest to raczej wycinek wieloletnich zmagań, które w historiografii funkcjonują pod terminem „wojna stuletnia”. Cała akcja zmierza do finalnego i, co tu ukrywać, przewidywalnego rozstrzygnięcia, choć większość książki to opis kampanii króla angielskiego Henryka V we Francji w roku 1415. Każdy, kto choć trochę orientuje się w skądinąd skomplikowanej historii stosunków angielsko – francuskich epoki średniowiecza wie, że zwieńczenie tej kampanii, czyli tytułowa bitwa, była prawdziwym wybawieniem dla Anglików. Kolejne nieporozumienie dotyczy samej bitwy. Wiadomo, że były większe i bardziej doniosłe, jak chociażby nasz rodzimy Grunwald, a jednak… mit Azincourt funkcjonuje zwłaszcza w świadomości Anglików i ma się dobrze. Jak wiadomo, mit jest elementem kultury, a ta nie jest ani prawdziwa, ani fałszywa, więc popis angielskich łuczników z pewnością pozostanie w świadomości wyspiarzy żywą legendą. 

Główny bohater, łucznik i banita Nick Hook, cudem unika śmierci przez powieszenie a potem podczas oblężenia twierdzy Soissons, gdzie służy jako najemnik w wojskach francuskich. Przy okazji udaje mu się uratować młodą i śliczną zakonnicę Melisandę, z którą połączy go wielkie uczucie. Po powrocie do Anglii zaciąga się na służbę w drużynie wielkiego i sławnego rycerza i pod jego sztandarem wyruszy w 1415 r. do Francji na kampanię, której celem była korona francuska dla walecznego Henryka V. To właśnie dzieje Nicka i Melisandy czynią akcję ciekawą. Z uwagą i niepokojem śledzimy ich losy podczas wojny. Do końca obojgu grozi śmiertelne niebezpieczeństwo bynajmniej nie ze strony głównego wroga czyli Francuzów. Na szczęscie Nick ma potężnych orędowników, świętych Kryspina i Kryspiniana, którzy pomagają mu swoją radą w trudnych chwilach. W pewnym momencie od zdania Nicka zalezy los całej wyprawy.

Większość postaci jest autentyczna. Autor, w zamieszczonej na końcu nocie historycznej wyznaje, że nazwiska łuczników i rycerzy zaczerpnął ze źródeł. Dzięki kompleksowej wiedzy Cornwella tło historyczne jest barwne i oddaje ducha epoki. Dbałość o szczegóły i detale uzbrojenia nie przeszkadzają w czytaniu, a dodatkowo czytelnik ma szansę zaznajomienia się z łuczniczym rzemiosłem. Trzeba wiedzieć, że angielscy łucznicy byli pogardzani przez wrogów i po schwytaniu traktowani ze szczególnym okrucieństwem. Zwyczaj pokazywania środkowego palca tym, których nie lubimy, swoją genezę ma właśnie w czasie wojny stuletniej. Zachowania i mentalność bohaterów zdają się być naturalne i wynikać bezpośrednio z ich wierzeń i świadomości. Współczesny człowiek dość często posądza ludzi tej epoki o zabobon, ciemnotę i fanatyzm. Należy jednak pamiętać, że każde porównanie bywa stronnicze i uwzględnia przeważnie subiektywne kategorie. W prozie Cornwella nie ma miejsca na ocenianie postępowania czy zachowania ludzi średniowiecza i to jest niewątpliwą zaletą książki. Podobnie z samym stylem, który może nie jest kwiecisty, ale wystarczająco plastyczny aby uzmysłowić nam obraz wojny, bitew i pojedynków. Sama finalna bitwa może w końcu znudzić, jednak jest do przebrnięcia. Stwierdzić też muszę, że jest to powieść zdecydowanie męska. Wątek miłosny zredukowano do minimum, chociaż odgrywa on istotną rolę, przynajmniej dla samych bohaterów: Nicka i Melisandy.

Książkę poleciłbym nie tylko miłośnikom militariów i scen batalistycznych. Może dać czytelnikowi sporą dawkę wiedzy o historii średniowiecza, ówczesnych zwyczajów i wierzeń. Mimo sporej objętości książkę czyta się łatwo i przyjemnie. Redakcja również stanęła na wysokości zadania, podobnie jak tłumacz. Jako historyk w pełni doceniam dzieło Cornwella zarówno pod względem warsztatu i rzeczowości, jak też i poziomu prozy. Brak niepotrzebnego patosu działa zdecydowanie na korzyść książki. 

Stąd ocena:
8,5/10

Egzemplarz dostarczyło Wydawnictwo Esprit
Lubię to
 Lubi to 0 osób
 Kliknij, by dołączyć
Zobacz też
Słowa kluczowe: pieśń, łuków, azincourt, bernard, cornwell, esprit, recenzja

Podobne newsy:

» Propozycja wydawnictwa Esprit
77%
» Nowy Thomas Percy
71%
» 18 maja premiera "Hyperversum"
18%
» Nadciąga "Bielszy odcień śmierci"
15%
» Steam-owe premiery 11.10.12
14%
 
Podobne artykuły:

» Zimowy monarcha - recenzja
29%
» Sierociniec - recenzja filmu!
22%
» Fantazyn #6 - recenzja!
22%
» Mass Effect - recenzja!
20%
» Dead Space - recenzja!
20%

Mamy 1 zapisanych komentarzy

_Ogislav
2012-11-19 23:32:39
| Odpowiedz
Na temat fabuły rozpisywał się nie będę, gdyż wszystko jest w recenzji. Podzielę się raczej moimi wrażeniami, które przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Pieśń Łuków jest pierwszą pozycją Bernarda Cornwella jaką przeczytałem i uważam, że autor ma istny dar pisarski, Książka jest niesamowicie wciągająca, mocno oparta o ramy historyczne. Wiele można się dowiedzieć o byciu łucznikiem w XV-wiecznej Europie. Tytułowa bitwa pod Azincourt była przeżyciem, które zapadnie mi w pamięci na długie lata. Jestem pewien, że za jakiś czas powrócę do Pieśni Łuków by jeszcze raz przeżyć przygodę Nicka Hooka, jaką zaserwował mu Henryk V.


Twój komentarz został dodany!

Kliknij, aby odświeżyć stronę.


Dodaj komentarz, użytkowniku niezarejestrowany

Imię:
Mail:

Stolica Polski:



Twój komentarz został dodany!

Kliknij, aby odświeżyć stronę.




Artykuły

Literatura
Główne Menu


Polecamy

Patronujemy
Aktywność użytkowników
analsk polubił "Ślimak na zboczu", Arkadij i Borys Strugaccy - recenzja
analsk zarejestrował się! Witamy!
madda99 zarejestrował się! Witamy!
_bosy skomentował Blood 2: The Chosen - recenzja
_vbn skomentował Mapy Starego Świata
wokthu zarejestrował się! Witamy!
_Azazello Jr skomentował Gdzie diabeł nie mówi dobranoc. "Mistrz i Małgorzata”, Michaił Bułhakow - recenzja
Gabbiszon zarejestrował się! Witamy!

Więcej





0.292 sek