Artykuły >> Relacje >> Porytkon 3 i 1/2

| | A A


Autor: Altheriol
Data dodania: 2009-12-30 17:38:16
Wyświetlenia: 2994

Porytkon 3 i 1/2 - relacja

Na konwenty jeżdżę od bardzo długiego czasu, zwykle są to zjazdy miłośników fantastyki, gier fabularnych, planszowych, larpów i etc. W przypadku Porytkonu jest nieco inaczej – to impreza łączona, mariaż fanów fantastyki oraz miłośników mangi, anime i kultury japońskiej. Jako, że sam orientuję się całkiem nieźle w światku M&A i nie są mi obce klasyczne produkty jakie dostarczają nam skośnoocy wyspiarze z dalekiej Azji, nie miałem żadnych przeciwwskazań, by na Porytkon pojechać. Przyznać również muszę, że pozytywne wspomnienia z poprzedniej edycji mocno mnie do tego zachęciły.

Dzień 1

Po pierwsze wrażenie wizualne – ogromna trzypiętrowa szkoła, wielkie korytarze dla dużej rzeszy wystawców i sklepikarzy oraz spory tłumek czekający na akredytację budził dobre nadzieje. W piątek pojawiło się naprawdę dużo osób w porównaniu z rokiem poprzednim, sam proces akredytacji i ogólne obsunięcie otwarcia szkoły wywróciło cały plan o godzinę i pierwsze punkty programu niestety (i dość zresztą klasycznie, jak na konwenty) odbywały się przy znikomej frekwencji, bądź w ogóle się nie odbyły. Dla mnie sporym urozmaiceniem imprezy było bogactwo stoisk zorganizowanych przez i głównie z myślą o miłośnikach mangi i anime. Asortyment był całkiem spory, można było zaopatrzyć się we wszystko - włącznie z gadżetami z najbardziej znanych internetowych memów, a to może ucieszyć każdego miłośnika Internetu.

Po wstępnym rekonesansie można było przyznać, że obie sale konsolowe stały na dużo wyższym poziomie, niż w zeszłym roku, chociaż przy tych ogromnych tłumach nawet większa ilość stanowisk i konsol nie pomogła i trzeba było często czekać na swoją kolejkę. Niestety nie mogę dobrze wypowiedzieć się o Porytkonowym Ultrastarze (karaoke), ponieważ niektóre konwenty przyzwyczaiły mnie do dużych ekranów i bardziej otwartej na uczestników obsługi. Było ciasno, a miejsca były obsadzone przez stałą, jednorodną grupę ze specyficznym gustem muzycznym. Z sali DDR nie korzystałem, ale warto zaznaczyć, że taki pokój również funkcjonował. Fatalnie natomiast pokrzyżował plany organizatorom niespodziewany brak rzutników, który uniemożliwił emisję seansów zapowiedzianych na cały czas trwania imprezy (choć, notabene, sobotniej nocy kino podobno już ruszyło, ku mojej niewiedzy).

W piątek załapałem się na kilka ciekawych, dobrze zrobionych konkursów - typowych wiedzówek o serialach, gdzie miałem przyjemność zająć nagradzane miejsca. Tutaj następowało u każdego uczestnika, który coś wygrał spore zaskoczenie - asortyment sklepiku konwentowego, w którym wymieniało się walutę zdobytą na konkursach, po prostu powalał (brawa dla ekipy pozyskującej sponsorów!). W zasadzie szokował przekład miejsce/nagroda, który był niezwykle korzystny dla uczestnika. Nieskromnie mówiąc, wróciliśmy do domu z imponującym bagażem pełnym planszówek, książek i podręczników, nie będąc jednocześnie mega-mózgami i nie zajmując nawet pierwszych miejsc (drugie i trzecie miejsca wystarczały, by zgarnąć świetne fanty).

Przestrzeni na konwencie dnia pierwszego było jeszcze dużo, ale widać, że ilość uczestników nieco zaskoczyła organizatorów. Przeważają miłośnicy M&A, i trzeba to niestety przyznać, ale wyglądało na to, że piątek nie był dla nich najlepszy pod względem atrakcji. Jeśli do tego wszystkiego dodać fakt, że kilku prelegentów nie dotarło na miejsce, to stworzyła się spora luka, której nijak nie było czym załatać.

2 Dzień

Soboty, to zdecydowanie najlepsze dni konwentów. Obudziłem się dość wcześnie i byłem świadkiem finału akcji z udziałem ochrony konwentowej, policji oraz lokalnej młodzieży spod znaku poliestrowych sportowych strojów, charakteryzujących się dobrym wchłanianiem potu, najprawdopodobniej klasycznych zorganizowanych fanów porannego joggingu. Ostatecznie imprezowe security wykazało się wysoką klasą i warto wspomnieć, że Porytkon był dobrze chronionym konwentem, na którym nie przytrafił się żaden zły wypadek. Na duży plus należy się również dobrze oznaczona obecność sanitariusza. Nieźle wyposażony bufet szkolny również przyszedł z pomocą każdemu głodnemu konwentowiczowi. Spory bałagan na korytarzach na szczęście długo się nie utrzymał i można było przejść spokojnie do najlepszego dnia Porytkonu.

Apogeum rozrywki wszyscy fani M&A osiągnęli przy cosplayu, na którego niektórzy szykowali się prawie cały dzień. Strojów była ogromna różnorodność i niektóre wyglądały jakby spędzono nad nimi wiele pracowitych dni. Niestety z przykrością muszę stwierdzić, że miejsce, które wybrano na zrobienie pokazu, było jedną z najgorszych możliwych lokacji w całym budynku. Być może do trzeciego rzędu widowni na cosplayu było jeszcze coś widać, ale pozostałe osoby, ze mną włącznie, musiały obejść się obszernymi fotorelacjami dostępnymi na sieci. Niestety złożyła się też na to pora roku, którą organizatorzy wybrali, gdyż poprzednio pokaz odbył się na świeżym powietrzu i był dużo bardziej przystępny dla widzów. Dużym hitem okazała się również nocna rockoteka. Moi znajomi, którzy odwiedzili Porytkonowe LARPy wypowiadali się o nich w samych superlatywach i chociaż są to pojedyncze opinie, wydaje mi się miarodajne. Osobiście żałuję, że kolejnych kilku twórców programu bezpowrotnie wypadło z rozpiski psując mi nieco plany (ach te wszędobylskie wirusy). Odwiedziłem również w sobotę prelekcje stricte dla miłośników M&A i po raz kolejny przyznać muszę, że pomimo dużej przewagi liczebnej tychże nad fantastami, niestety nie otrzymali najlepszego, co można było wyciągnąć z konwentu. Niemniej koncert j-rockowego zespołu cieszył się ogromną popularnością i był również wartą wspomnienia, dużą atrakcją, która ściągnęła nie lada widownię.

Games Room na Porytkonie był dobrze wyposażony do gry, a sala do grania w planszówki wystarczająco duża, by pomieścić wszystkich zainteresowanych taką rozrywką. Nadmienię również, że odbyły się na konwencie turnieje w karciankę Magic The Gathering oraz rozegrano kilka gier bitewnych, niemniej te dziedziny nie znajdują się w centrum moich zainteresowań. Muszę jednak przyznać, że ten dział był stosunkowo skromny i w porywach przyciągnął może z 70 graczy.

Z mojego punktu widzenia sobota to udany konwentowy dzień, spędzony na kilku konkursach i prelekcjach i na dyskusjach z fanami. W nocy natomiast czekała na wszystkich tradycyjna już atrakcja – konkurs Poryty, który sam w sobie stanowi esencję tego konwentu. Na to szalone widowisko konwentowicze przybyli tłumnie spragnieni mocnych wrażeń. I jak co roku otrzymaliśmy najbardziej poryty konkurs jaki odbywa się w tym kraju.

3 Dzień

Niedziele należą chyba do najbardziej sennych dni konwentowych, które spędza się spokojnie na zamykających imprezę atrakcjach i żegnaniu się ze znajomymi. I... w zasadzie właśnie tak większości uczestnikom dzień zleciał. Jeszcze ostatnia partyjka, ostatni konkurs i trzeba było zbierać się do domu. Z organizacyjnego punktu widzenia niedziela była najbardziej opanowanym dniem, kiedy ekipie tworzącej konwent udało się pokonać chyba wszystkie przeciwności. Niestety pewne potknięcia dni poprzednich bardzo dały się we znaki i nadal wisiała nad konwentem atmosfera lekkiego chaosu i zagubienia. Nie wspomniałem o salach, których losowe rozlokowanie (Prelekcyjna 1 i Konkursowa 1 na 2 piętrze i Prelekcyjna 2 i Konkursowa 2 na parterze) sprawiało trochę trudności i wzmacniało poczucie bałaganu, niemniej prawdopodobnie był to słuszny zamysł, by rozluźnić trochę atmosferę na zatłoczonych korytarzach i przenieść akcję konwentu na całą szkołę. Jednak pora było wracać do domu.

Podsumowując

Porytkon to dobry konwent, posiadający duży, nadal niewykorzystany, potencjał. Niestety kilka słabych ogniw przy organizacji spowodowało, że ta potężna i silna, jak zdawało się w bardzo dobrze zorganizowanej promocji, konstrukcja zachwiała się bardzo mocno. „Kolos na glinianych nogach” tak można określić całą imprezę. I chociaż z mojego punktu widzenia impreza nie upadła i wyszła obronną ręką z większości niespodzianek, wygląda na to, że organizacja powinna dokładnie przemyśleć formułę owej fuzji dwóch kownentujących po kraju nacji. „Dla każdego coś miłego” mogło głosić motto, niemniej ów podział sprawił, że przede wszystkim fani M&A, jak i miłośnicy literatury i gier wychodzili z imprezy z pewnym niedosytem. Brakło mi dużego hitu, mega uderzenia jakąś gwiazdą, czy czymś niezwykle oryginalnym, dlatego trzeba było dać sobie radę półśrodkami. Niemniej nadal te półśrodki bardzo dobrze rokują i nadal skrywają ukryty potencjał Sosnowca i całego Zagłębia. Sama idea imprezy dla czystej, lekkiej rozrywki i zabawy jest na Porytkonie jak najbardziej odczuwalna i myślę, że większość z ponad 1200 osób, które przewinęło się przez imprezę podziela moje nadzieje. Jak dla mnie konwent zasługuje na solidne 7/10.

Lubię to
 Lubi to 0 osób
 Kliknij, by dołączyć
Zobacz też
Słowa kluczowe: porytkon, konwent, patronat

Podobne newsy:

» Program Porytkonu 3 1/3
100%
» Warsztaty rysunkowe Przemka Truścińskiego na ...
100%
» Porytkonowe wydarzenia towarzyszące
100%
» Nowa zajawka programowa Porytkonu
100%
» Gry muzyczne na Porytkonie 3 1/3
100%
 
Podobne artykuły:

» Falkon 2011 - relacja
67%
» Egzekucja - Przyszłośc wyimaginowana!
33%
» Dla każdego, kto to czyta - Kontrrewolucja żyje!
33%
» Proteza - zwycięzca "Przyszłości wyimaginowanej"!
33%
» Wywiad z KelThuzem
25%

Mamy 1 zapisanych komentarzy

Arieen
2010-01-04 10:17:07
| Odpowiedz
Przydałyby się jakieś zdjęcia.


Twój komentarz został dodany!

Kliknij, aby odświeżyć stronę.


Dodaj komentarz, użytkowniku niezarejestrowany

Imię:
Mail:

Stolica Polski:



Twój komentarz został dodany!

Kliknij, aby odświeżyć stronę.




Artykuły

Literatura
Główne Menu


Polecamy

Patronujemy
Aktywność użytkowników
madda99 zarejestrował się! Witamy!
_bosy skomentował Blood 2: The Chosen - recenzja
_vbn skomentował Mapy Starego Świata
wokthu zarejestrował się! Witamy!
_Azazello Jr skomentował Gdzie diabeł nie mówi dobranoc. "Mistrz i Małgorzata”, Michaił Bułhakow - recenzja
Gabbiszon zarejestrował się! Witamy!
Liskowic zarejestrował się! Witamy!
_Kamila skomentował "Brudnopis", Siergiej Łukjanienko - recenzja

Więcej





0.134 sek