Recenzowanie zbiorów opowiadań nie jest rzeczą łatwą. Należy wystrzegać się sytuacji, kiedy jedno dobre opowiadanie wpłynie na ocenę całości i odwrotnie. Optymalną sytuację mamy wówczas, gdy uda się znaleźć wspólny mianownik. Taką strategię obrałem sobie zasiadając do lektury zbioru opowiadań
Anima villis Krzysztofa T. Dąbrowskiego, który ukazał się nakładem wydawnictwa Initium. Jak zapewnia wydawca, Krzysztof Dąbrowski nie jest autorem nieznanym; publikował już swe teksty w prasie zagranicznej i polskiej. Nie ukrywam jednak, że do tej pory jakoś nie utkwił mi w pamięci.
Skupmy się jednak na książce. Składa się na nią siedem opowiadań o dość zróżnicowanej tematyce, umieszczonych w różnych czasach, które autor próbuje połączyć wspólnym wątkiem jakim jest wędrówka dusz i istnienie pierwotnych, spersonifikowanych sił natury. Pierwszy z tekstów to tytułowe
Anima villis. Jest to historia dziewczynki o imieniu Martyna, której rodzice podarowali upragnionego psa, Maksa. Po pierwszych, pełnych zachwytu miesiącach, kundel zaczyna dziewczynkę irytować, co jest na rękę jej ojcu, który zwierzaka szczerze nie znosi. W końcu Maks ląduje uwiązany do drzewa w pobliskim lesie, a na dziewczynkę zamach urządza sobie nawiedzony sąsiad. Fabuła nie razi oryginalnością, bohaterowie są schematyczni i tylko fobie małej Martynki – nawiedzający ją demoniczny Mikołaj - zdają się zwiastować niecodzienne, choć pozbawione pointy, zakończenie.
Kolejne z opowiadań, zatytułowane
A teraz bawcie się i świętujcie, przedstawia historię trzech, z pozoru przypadkowych osób. Pierwszą z nich jest studentka Marta, która zakuwa do czekających ją egzaminów. Bez jakiegokolwiek powodu – no chyba, że tłumaczyć to dziedziczną chorobą albo nieświeżym pasztetem – dopada ją obłęd, który kończy się upadkiem z ósmego piętra. Drugi z bohaterów, zrozpaczony po stracie ukochanej Adam, również pada ofiarą halucynacji i rozbija się samochodem o ścianę kamienicy. Ostatnia z bohaterek, Jolanta, popełnia samobójstwo podcinając sobie żyły. Trzy z pozoru przypadkowe śmierci łączy jeden, równie wątpliwy powód – zbiorowa halucynacja wywołana przez działania… kosmitów. Generalnie w szeroko pojętej fantastyce możliwe jest niemal wszystko. Cała zabawa powinna jednak opierać się na jednej, pryncypialnej zasadzie: fabuła musi być w miarę wiarygodna i sensowna. Po lekturze wspomnianego opowiadania odniosłem wrażenie , że ktoś sobie ze mnie zakpił.
Kontynuacją tego opowiadania jest kolejny tekst –
Uprowadzenie. Głównymi postaciami jest tu para w miarę sympatycznych meneli: Stanisława i Jadźki, która okaże się nie być taką Jadźką, za jaką ma ją Stasiek. Otóż będącemu na bani Staśkowi uda się uniknąć owej zbiorowej halucynacji i zadrwić z planujących zorganizowaną zagładę ludzkości kosmitów a nawet, o zgrozo, uratować naszą rasę. Jeśli poprzedni tekst był naciągany, to
Uprowadzenie zdaje się wykraczać poza jakąkolwiek zasadność. Dialogi zapewne miały być w zamierzeniu autora śmieszne, wyszło trochę inaczej.
Po tych rodzynkach następuje opowiadanie
Przeznaczenie znajdzie drogę. Kontynuuje ono wątek małej Martyny, która wyjeżdża z rodzicami na wieś do ciotki. Stara kobieta okazuje się jeszcze starszą, aniżeli wygląda a dziewczynka oraz przypadkowa kobieta o imieniu Alicja padną ofiarą jej demonicznego planu, zmierzającego do zmiany osobowości. To chyba najlepszy tekst w zbiorze: dość składna historia, pomysł i elementy fantastyczne wplecione w akcję sprawiają, że opowiadanie czyta się przyjemnie.
Następnym w kolejce jest
Biwak. Historia trzech młodych par, które postanawiają spędzić urlop na biwaku w głuchym lesie. Po kolei padają ofiarą leśnych demonów i topielic. Równie niewiele powiedzieć można o tekście zatytułowanym
Georgie. To umieszczona w konwencji westernu opowieść o mężczyźnie, który całkiem przypadkowo znalazł się na pustyni, gdzie spotyka zombie. Ta skądinąd osobliwa znajomość zakończy się jednak w sposób przewidywalny.
Zwieńczeniem zbioru jest opowiadanie
Losu dopełnienie, które w sposób fragmentaryczny i nieco chaotyczny dopełnia i wyjaśnia niektóre wątki z poprzednich opowiadań. Przyprawione jest tym samym motywem: wędrówką dusz. I o ile tym złym duszom przypada zawsze w udziale powrót do ludzkiego ciała, to te dobre wybierają sobie zwierzęta, przeważnie psy. Zapewne, w mniemaniu autora, właśnie dlatego tak bardzo je kochamy.
Całemu zbiorowi można postawić jeszcze kilka zarzutów; strony w spisie treści się nie zgadzają a okładka jest przeciętna i w żadnym stopniu nie nawiązuje do tematyki opowiadań. Zapewnienia wydawcy odnośnie treści też na wyrost, ale pochwalić należy za robotę redaktorską. Nie doszukałem się literówek. Styl samego autora też nie przeszkadza w czytaniu, na uwagę zasługują dodatkowo obserwacje poczynione odnośnie dziecięcego świata. Ich sposób myślenia i wątpliwości udało się autorowi oddać całkiem sprawnie. Za to wielki plus.
Podsumowując zbiór
Anima villis, mam mieszane uczucia. Z jednej strony opowiadania są nieco naiwne i grubymi nićmi szyte, z drugiej przyzwoicie napisane. Z głównymi postaciami, najczęściej dziećmi, Krzysztof Dąbrowski również sobie poradził. Wydaje się jednak, że dobór tekstów, które złożyły się na zbiór, nie był do końca przemyślany. Jestem pewien, że autor posiada o wiele lepsze.
Ocena: 4.5/10
Wydawnictwo: Initium
Data wydania: 20.05.2010
Numer wydania: I
ISBN: 978-83-927322-6-6
Rozmiary: 150x210 mm
Liczba stron: 368
Unreal Fantasy patronuje!

Wydawnictwo INITIUM
