Powiem szczerze, że dawno już znudziły mnie książki oparte na skandynawskiej mitologii, pełne smoków, trolli, elfów i tym podobnych stworzeń należących do świata wyobraźni. Przestały bawić ze względu na nadmiar, przewidywalność czy też odniesienia do świata gier. Dlatego po książkę
Tajemnica smoka autorstwa M. Weis i T. Hickman sięgałem ze sporą dozą sceptycyzmu. Niestety minęły już czasy świetnych tłumaczeń Marii Skibniewskiej, a sagi tolkienowskie to zamierzchła przeszłość. Dlaczego zatem książki, chociażby z serii
Dragonships, mają sens?
Odpowiedź jest prosta: są świetnie napisane! Nie ukrywam, że
Tajemnica smoka wpadła mi do ręki nieco przypadkowo. Skusił mnie tytuł, ale z każdą kolejną przeczytaną stronicą książka wciągała i po chwili nie było istotne, że to drugi tom większej całości, której nie dane mi było przeczytać wcześniej. Uważam to za wielką zaletę cyklu, który odważę się nazwać sagą. Sama marka
Dragonships to znak towarowy, który zdobył należyte uznanie wśród fanów przede wszystkim RPG. Jest obecnie utożsamiany z „imperium” a twórcy cyklu cieszą się wśród fanów ogromnym szacunkiem. Autorzy przewidzieli cykl na sześć książek w konwencji przygodowej fantasy.
Co zatem, oprócz wspomnianego wyżej stylu wciąga do lektury? Mitologia skandynawska, zwłaszcza po
Władcy pierścieni czy
Beowulfie, przyciąga jak magnes; gry RPG osadzone w realiach heroic fantasy napędzają popyt, ale rynek mimo wszystko potrzebuje dobrego towaru! Taki dają autorzy sagi. W tomie drugim, który ukazał się właśnie nakładem Domu Wydawniczego Rebis, drużyna Torgunów, dowodzona przez walecznego Skylana Ivorsona, znajduje się w niewoli u Orańczyków. Ich okręt Venjekar, który upatrzył sobie smok Kahg, uległ uszkodzeniu i wymaga napraw. Smocza kość, dzięki której można było smoka przywołać, zaginęła, a drużyna wojów zamieniona została w zwykłych niewolników. Wkrótce przyjdzie im walczyć na arenie w stolicy imperium, Oranie. Stawką w niebezpiecznej grze, określanej jako Para Diks, będzie życie i honor. Miasto oraz jego mieszkańcy, ich zwyczaje i rozrywki, przywodzą na myśl starożytny Rzym schyłku republiki, a zachowania barbarzyńskich Torgunów – za takich oczywiście uważają ich Orańczycy – do złudzenia przypominają starych, dobrych wikingów. Również mitologia stworzona przez autorów nie należy do oryginalnych. Te uproszczenia fabularne, choć całkowicie dopuszczalne, uznałbym jednak za słabsze strony powieści.
Mocne strony to lekki, nieprzeszkadzający w czytaniu styl, barwne i ciekawe opisy miejsc a także wielość postaci, które, nawet jeśli nie są specjalnie skomplikowane, w zupełności zaspokoją wymagania co bardziej wybrednych odbiorców. Podsumowując,
Tajemnica smoka to całkiem niezły kawałek w klimacie heroic fantasy, który powinien zaciekawić wielbicieli gatunku rozmiłowanych w scenach batalistycznych i „skandynawskiej” mitologii. Całość mieści się w ramach konwencjonalnej i konserwatywnej fantasy, która naznaczona „tolkienowskim” piętnem pełna jest schematów i archetypów. Trudno spodziewać się tu fabularnych fajerwerków czy oryginalnych pomysłów na świat przedstawiony. Samo wydanie, pomimo sporej objętości, spełnia wymogi rynku, a redakcja i korekta są bez zarzutu.
Z czystym sumieniem daję ocenę:
7/10
Tytuł: Tajemnica smoka (Secret of the Dragon)
Cykl: Dragonships
Tom: 2
Autor: Margaret Weis, Tracy Hickman
Tłumaczenie: Maria Smulewska
Wydawca: Rebis
Miejsce wydania: Poznań
Data wydania: 8 lutego 2011
Liczba stron: 592
ISBN-13: 978-83-7510-643-5
Oprawa: miękka
Wymiary: 132 x 202 mm
Książkę do recenzji dostarczyło Wydawnictwo Rebis
