Artykuły >> Relacje >> Falkon 2011

| | A A


Autor: Altheriol
Ilustrator: Mateusz Juściński
Data dodania: 2011-12-20 12:18:10
Wyświetlenia: 2600

Falkon 2011: bogowie wezwali - relacja

Falkon to impreza z długą tradycją — osobiście miałem przyjemność odwiedzić Lublin już czwarty raz. Jest to konwent duży, tak wielki, że dwie osoby nie są w stanie nawet w połowie wyłapać specyficznych klimatów charakteryzujących różne sale i bloki programowe. Niemniej warto pisać o tej imprezie, z bardzo prostego powodu — Falkon to dobry konwent.

Od początku promocji widać znaczącą poprawę względem lat poprzednich. Dobra akcja reklamowa — m.in. z ciekawym pomysłem charakteryzacji organizatorów na bogów antyku i średniowiecza — wyróżnia się na tle innych imprez tego typu. Skutecznie prowadzona kampania wraz z, wypełnioną po brzegi informacjami, stroną internetową zachęcała do przyjazdu. Zwłaszcza, że poprzednia edycja pod wieloma względami dostarczyła zawodu i zastanawiałem się czy w roku 2011 jest w ogóle sens odwiedzać Lublin.

Jak wspomniałem, Falkon to impreza duża, o czym świadczy regularna frekwencja, rokrocznie przekraczająca dwa tysiące uczestników. Tutaj kryje się również największa słabość konwentu — sprawdzone lokum (Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości i Administracji) jest niestety zdecydowanie za małe jak na imprezę tego formatu. Czuję, że cierpieli na tym nie tylko wystawcy upychając niemal do bólu swoje stoiska na korytarzach, ale i uczestnicy zmagający się z powolnym tempem pielgrzymek między salami. Najwięcej straciła na tym przejrzystość imprezy — osobiście znam ten budynek i co roku logika rozkładu sal jest powielana, jednak nadal jestem trochę zagubiony i zniechęcony do odwiedzania niektórych bloków. Lokalizacja dostarcza wielu kontrastów — od przyjemnych auli wykładowych na parterze, w których miło się słucha prelegentów po małe sale szkolne, schowane w ciemnym korytarzu, słabo oznaczone, często przepełnione do bólu np. blok RPG. Gigantyczna ilość uczestników tworzy aurę niedostępności pewnych miejsc, a nie jestem osobą, która akurat bałaby się specjalnie tłumów, po prostu brakuje w Falkonowej lokalizacji oddechu, miejsca gdzie można zagwarantować sobie odrobinę prywatności korzystając z programu (jedynym wyjątkiem są wspomniane aule). Podobnie było w konwentowej stołówce, gdzie falami przewijały się tłumy i ciężko było znaleźć jakieś miejsce, nie mówiąc o porządku. W pewnych chwilach był również problem ze znalezieniem miejsca w ogromnym Games Roomie, niemniej akurat to miejsce jest wyjątkowo bogate przyrównując do tego typu sal na innych imprezach.

Falkon, mam wrażenie, boryka się również z innym tradycyjnym problemem — miejscem noclegowym. Rok 2010 uważam za wyjątkowo nieudany pod tym kątem, gdzie do drugiej szkoły trzeba było podjechać podstawianym busem pół miasta. Rozumiem starania organizatorów, niemniej psuło to wygodę i możliwości korzystania z imprezy, zwłaszcza dla niezmotoryzowanych. W roku 2011 noclegowa szkoła umiejscowiona była bliżej szkoły głównej, 10 minut spaceru piechotą. Było to nie lada udogodnieniem, mimo to gdy przyjechaliśmy w piątek po południu ciężko było wetknąć choćby szpilkę między śpiwory. Całe szczęście uratowali nas znajomi organizując nocleg w niedużym akademiku niedaleko terenu konwentu. Zmiana lokalu na bliższy zdecydowanie na plus względem lat poprzednich, nadal jednak nie do końca wyobrażam sobie możliwość zaznania odrobiny wygodnego snu w tak zatłoczonym miejscu.

Zróżnicowany i rozbudowany program Falkonu 2011 jest dla mnie największym plusem imprezy. Nie zawiodłem się na części literackiej, popularnonaukowej i RPG. Ta ostatnia, prowadzona przez ekipy zajmujące się letnimi obozami z grami, wniosła masę świeżości. Gości na Falkonie co roku jest naprawdę sporo, są to pisarze z górnej półki fantastyki i z ogromną przyjemnością odwiedziłem prelekcje zarówno z zakresu tematycznego ich książek, jak i zagadnień pokrewnych. Kolejny duży plus należy się również za blok artystyczny, dwa dni wieczornych koncertów muzyki folkowej i bardów z dobrym i trafionym wyborem wykonawców to punkt, do którego organizatorzy powinni przyłożyć szczególną wagę w latach przyszłych. A już zdecydowanie nie powinni z niego rezygnować. Na koniec można było na Falkonie odwiedzić kilka ciekawych sal np. komputerową, konsolową, dla miłośników mangi i anime, zrobić sobie zdjęcie z członkami 501 Legionu Star Wars oraz wziąć udział w niejednym konkursie czy pograć w najświeższe tytuły gier.

Mam wrażenie, że na samej imprezie kilka pomysłów nie do końca wyszło tak jak powinno — np. sala dla dzieci umieszczona na ostatnim piętrze, gdzie można było zostawić swoją pociechę i korzystać z radości konwentowych. Nie do końca wyobrażam sobie przebicie się z małym dzieciaczkiem przez wąskie zatłoczone schody na sam koniec konwentu (chociaż widziałem ze trzech rodziców z maluchami). Nie było też, jak co roku zresztą, dobrych punktów informacyjnych i dobrze doinformowanych helperów (W zasadzie gdzie oni byli? Oznaczenie pomocników również było niejasne). Często też można było się pogubić między salami, brakło jakiegoś czytelnego dla wzrokowców systemu oznaczeń, przypuszczam jednak, że przy takim ścisku nawet najlepsze intencje mogą nie wystarczyć.

Sumując — Falkon 2011 to konwent dobry za: swój program, różnorodność, mocny blok artystyczny, masę ciekawych gości z nietypowymi, niespotykanymi prelekcjami. Jest to impreza z ogromnym potencjałem, niewykorzystanym przez ograniczenia lokalizacyjne. Wątpię by to miejsce pozwoliło na wzniesienie się jakościowo ponad tę edycję w latach przyszłych. Z drugiej strony, rozumiem organizatorów podejmujących bezpieczne decyzje, które pozwalają robić im co roku jeden z najlepszych konwentów. Fan fantastyki powinien przynajmniej raz w życiu odwiedzić Falkon.
Lubię to
 Lubi to 0 osób
 Kliknij, by dołączyć
Galeria

Przejdź do pełnej galerii Falkon 2011

Zobacz też
Słowa kluczowe: falkon, konwent, patronat

Podobne newsy:

» Falkon 2010 – garść statystyk
100%
» Cyber Falkon wystartował!
100%
» Falkon 2012 - garść informacji
100%
» Konkurs na plakat Falkonu 2010 przedłużony!
100%
» Cyberpunkowy konkurs literacki
100%
 
Podobne artykuły:

» Porytkon 3 i 1/2 - relacja
67%
» Dla każdego, kto to czyta - Kontrrewolucja żyje!
33%
» Egzekucja - Przyszłośc wyimaginowana!
33%
» Proteza - zwycięzca "Przyszłości wyimaginowanej"!
33%
» Wywiad z KelThuzem
25%


Dodaj komentarz, użytkowniku niezarejestrowany

Imię:
Mail:

Stolica Polski:



Twój komentarz został dodany!

Kliknij, aby odświeżyć stronę.




Artykuły

Literatura
Główne Menu


Polecamy

Patronujemy
Aktywność użytkowników
madda99 zarejestrował się! Witamy!
_bosy skomentował Blood 2: The Chosen - recenzja
_vbn skomentował Mapy Starego Świata
wokthu zarejestrował się! Witamy!
_Azazello Jr skomentował Gdzie diabeł nie mówi dobranoc. "Mistrz i Małgorzata”, Michaił Bułhakow - recenzja
Gabbiszon zarejestrował się! Witamy!
Liskowic zarejestrował się! Witamy!
_Kamila skomentował "Brudnopis", Siergiej Łukjanienko - recenzja

Więcej





0.177 sek