Recenzje >> Książki >> Piąta pora roku

| | A A


Autor: tg
Data dodania: 2012-10-08 13:47:39
Wyświetlenia: 3480

"Piąta pora roku", Mons Kallentoft - recenzja

Od czasu, kiedy przeczytałem rewelacyjną trylogię Millennium Stiega Larssona, jestem bardzo otwarty na skandynawskich pisarzy. Ostatnio jednym z najbardziej popularnych jest Mons Kallentoft, doceniany przez krytyków literackich autor kryminałów. Jak podają serwisy, jego książki plasują się na najwyższych miejscach list bestsellerów.  

Gdy pierwszy raz wziąłem do ręki Piątą porę roku, rzucił mi się w oczy slogan reklamowy na okładce. Jest to cytat krytyka literackiego, Magnusa Utvika: „Nie zawracajcie sobie głowy Stiegiem Larssonem, Kallentoft jest lepszy”. Mając w pamięci całkiem niedawną lekturę Millennium i olbrzymie wrażenie, jakie zrobiły na mnie te trzy powieści, w pierwszym odczuciu odebrałem ten cytat sceptycznie. Lepszy niż Larsson? Hmm. Zobaczymy, pomyślałem zaciekawiony.  

Kryminał Kallenntofta od pierwszej strony niesie ze sobą zapowiedź powieści mrocznej i brutalnej. Prolog jest bezbłędnym proroctwem tego, co czeka czytelnika na kolejnych stronach, przygotowuje go na spotkanie z kolejną ludzką bestią w literaturze. Na pierwszy rzut oka widać, że będzie to książka dla ludzi o mocnych nerwach.

Główna bohaterka powieści, komisarz Malin Fors, jest na urlopie. Wraz z Peterem, lekarzem, świętują urodziny jego ojca. W trakcie rozmowy okazuje się, że dziewczyna siostry Petera, Sara Malkerberg, pracująca na oddziale zamkniętym szpitala w Lund, opiekuje się kobietą bardzo zmaltretowaną i poranioną. Malin dostrzega podobieństwo do prowadzonej przez siebie sprawy Marii Murvall, w której jednak nie ma żadnych nowych tropów. Pomimo urlopu, pełna współczucia dla torturowanych kobiet, Malin postanawia pojechać do szpitala i zapoznać się z przypadkiem kolejnej ofiary. Podobieństwa ze sprawą Marii Murvall są jednoznaczne. Niedługo potem w lesie zostaje znaleziona następna ohydnie okaleczona ofiara sadysty… Bohaterka obiecuje sobie, że dopadnie tego, kto dopuścił się nieludzkiego bestialstwa. Rozpoczyna się oficjalne dochodzenie…

Jak na kryminał przystało, każdy kolejny trop prowadzi do następnego, przyczyna generuje skutek: anonimowy telefon, informacja młodej dziewczyny, schwytanie rosyjskiego alfonsa Andrieja Darsjevina. W sprawę zamieszane są osoby zajmujące się traffickingiem, handlem żywym towarem. Śledztwo z każdą nową informacją nabiera tempa.

Język powieści jest dość oryginalny. Fabuła została przedstawiona z kilku różnych punktów widzenia, co pozwala czytelnikowi na zobrazowanie sobie cierpień torturowanych kobiet. Całość jednak zamyka się zbyt szybko, zbyt łatwo. Brakuje w tym kryminale zagadki, tajemnicy, przeszkód piętrzących się na drodze policjantów. Autor nie postarał się o to, by zmylić czytelnika, naprowadzić go na niewłaściwe tropy. Stąd może pozostaje uczucie niedosytu po przeczytaniu powieści, choć z drugiej strony… z drugiej strony ma się uczucie, że wreszcie skończyło się czytanie o ludzkim bestialstwie, na które w powieści poświęcono całkiem sporo miejsca.

Nazwanie powieści tytułem „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” byłoby dla autora idealnym rozwiązaniem, gdyby tej nazwy nie nosiła już pierwsza część trylogii Millennium. Kryminał Kallentofta niesie ze sobą nieludzką brutalność i nieuzasadnioną nienawiść, niewytłumaczoną zresztą w książce wystarczająco. Natomiast jeśli chodzi o całość fabuły i jej rozwiązanie, to wraz z kolejnymi stronami staje się ono coraz bardziej przewidywalne. Dochodzi się do wniosku, że autor poszedł po najmniejszej linii oporu, łącznie z zakończeniem, dlatego trzeba przyznać, że dla osób lubujących się w skomplikowanych kryminałach, nie jest to powieść idealna. Natomiast szczerze mogę polecić Piątą porę roku fanom literatury mocnej, zwolennikom twardych, bezpardonowych gliniarzy i policyjnych dochodzeń doprowadzanych do końca za wszelką cenę. 

Wracając do cytatu z okładki książki, Millennium i Piąta pora roku to zupełnie różne powieści i nie można ich ze sobą porównywać. Różny jest styl, różne są postaci, różne jest niemal wszystko. Dlatego doradzam: nie zapominajcie jednak o Stiegu Larssonie.  

Rok wydania: 2012
Liczba stron: 464
Wymiary:
135 x 215 mm
ISBN: 978-83-7510-661-9
Cykl: Komisarz Malin Fors
Oprawa: twarda z obwolutą
Tytuł oryginału: Den femte årstiden

Książkę do recenzji dostarczyło Wydawnictwo Rebis
Lubię to
 Lubi to 0 osób
 Kliknij, by dołączyć
Zobacz też
Słowa kluczowe: piąta, pora, roku, mons, kallentoft, rebis

Podobne newsy:

» Świąteczne premiery kinowe
40%
» Rozpoczyna się plebiscyt "Najlepsze książki ...
25%
» Część pierwsza relacji z wizyty Davida Webera ...
22%
» Nominowani w plebiscycie "Najlepsze książki ...
22%
» Plebiscyt "Najlepsza książka katolicka" ...
22%
 
Podobne artykuły:

» Klęska ważki - recenzja
25%
» Konkwistador - recenzja
20%
» Taltos - recenzja
20%
» Lasher, Tom I - recenzja
20%
» Goliat - recenzja
20%


Dodaj komentarz, użytkowniku niezarejestrowany

Imię:
Mail:

Stolica Polski:



Twój komentarz został dodany!

Kliknij, aby odświeżyć stronę.




Artykuły

Literatura
Główne Menu


Polecamy

Patronujemy
Aktywność użytkowników
madda99 zarejestrował się! Witamy!
_bosy skomentował Blood 2: The Chosen - recenzja
_vbn skomentował Mapy Starego Świata
wokthu zarejestrował się! Witamy!
_Azazello Jr skomentował Gdzie diabeł nie mówi dobranoc. "Mistrz i Małgorzata”, Michaił Bułhakow - recenzja
Gabbiszon zarejestrował się! Witamy!
Liskowic zarejestrował się! Witamy!
_Kamila skomentował "Brudnopis", Siergiej Łukjanienko - recenzja

Więcej





0.157 sek