W życiu recenzenta książek bywają takie chwile, które zmuszają go do wspięcia się na wyżyny obiektywizmu, do odrzucenia wszelkich uprzedzeń i sentymentów i do dokonania rzetelnej oceny dzieła, mimo pozaliterackich czynników, które mogłyby na nią wpływać. Czasem tak jest, gdy ów recenzent dostanie książkę z gatunku, którego szczerze nie znosi (na przykład paranormal romance). Innym razem, gdy w udziale przypadnie mu opisanie pozycji autora, który nie jest dla niego tylko nazwiskiem, lecz także człowiekiem z krwi i kości, po ludzku mówiąc znajomym. Tak też jest i w tym wypadku, bowiem na moim biurku wylądowała debiutancka powieść redakcyjnego kolegi, Grzegorza Gajka.
Szaleństwo przychodzi nocą, bo taki tytuł nosi dzieło, ukazała się niedawno nakładem wydawnictwa Novae Res, a Wy już teraz możecie się przekonać, że warto się tą pozycją zainteresować.
Szaleństwo przychodzi nocą to horror. I to taki rodzaj horroru, który mi zawsze bardzo odpowiadał – przedstawiający nie tylko koszmary świata nas otaczającego, z okazjonalnie pojawiającymi się potworami, lecz także opisujący ból i cierpienie dotykające nas tam, gdzie w zasadzie nikt nam pomóc nie może – w naszym umyśle.
Bohaterem powieści jest Staniek – starszy już jegomość, którego poznajemy niedługo po śmierci żony. Początkowo wydawać by się mogło, że treść
Szaleństwa opisywać będzie powrót do normalności po tak dramatycznej zmianie, próbę odbudowy świata Stańka z pomocą jego córki, jej męża i syna. Szybko jednak okazuje się, że w grę wchodzą potężne ciemne siły, które w życiu bohatera zagnieździły się wiele lat temu, bo w czasie II wojny światowej, a teraz po raz kolejny postanowiły podnieść swoje ohydne łby. Staniek będzie musiał zmierzyć się z nimi, targany sprzecznymi pragnieniami i emocjami, a i tak ostateczne rozwiązanie wszystkich jego problemów przyjdzie z najmniej oczekiwanej strony.
Akcja książki toczy się na dwóch płaszczyznach – z jednej strony przedstawia życie codzienne bohaterów, z drugiej zaś ich rozterki wewnętrzne, na które znaczny wpływ mają potężne nadprzyrodzone moce. Z czasem światy te coraz bardziej się do siebie zbliżają, by ostatecznie się przeniknąć, tworząc przedziwny i przerażający amalgamat. Niezależnie jednak od tego, z której płaszczyzny wydarzenia opisuje akurat autor, następują one po sobie w sprawnym tempie. Nie ma miejsca na nudę, ale i jest czas na zastanowienie się nad głębszym sensem działań postaci. A warto to uczynić, bowiem pod płaszczykiem horrornej opowieści, doszukać się można poważnych rozważań nad naturą demonów, które nękają ludzką duszę.
Jeśli chodzi o warsztat, jestem pełen podziwu – jako ktoś, kto też czasem coś popełni (co prawda najczęściej do szuflady). Jak już wspomniałem, akcja toczy się w dobrym tempie, z wyraźnymi akcentami tam, gdzie są potrzebne. Bohaterowie, dzięki przeniesieniu części akcji do ich świata wewnętrznego, zyskują głębię i nie są papierowi – każdy z nich ma swoje racjonalne motywacje. Oddzielną kwestią jest, czy ich umysł jest w pełni racjonalny w naszym tego słowa rozumieniu, jednak to dodaje im tylko „błysku” – tego czegoś, co w czytelniku wzbudza ciekawość ich dalszych losów. Zakończenie natomiast zaskakuje i pozostawia czytelnika z dosadnym „WTF?!” wypisanym na twarzy – niby widać było, do czego zmierzały losy bohaterów, a jednak...
Jeżeli chodzi o wydanie, trudno mi się wypowiadać, bo dostałem egzemplarz sygnalny, jeszcze nie do końca taki, jaki wyląduje na półkach księgarń. Zakładając jednak, że wiele się już nie zmieni,
Szaleństwo przychodzi nocą będzie dobrze wyglądać na półce i wygodnie się czytać. Okładka jest ciekawa i adekwatna do treści, liternictwo i skład tekstu bez zarzutu.
Wydaje mi się, że z mojej recenzji jasno wynika, co sądzę o
Szaleństwie, jednak napiszę to dla pewności jasno i wyraźnie– zdecydowanie warto sięgnąć po tę pozycję. Jest to pełnokrwisty horror w najlepszym (a może najgorszym?) tego słowa znaczeniu – bawi, wciąga, przestrasza, parafrazując klasyka.
Unreal Fantasy patronuje!

Rodzaj literatury: Horror
Wydawca: Novae Res, 2013
Format: 121x195mm, oprawa miękka
Wydanie: Pierwsze
Liczba stron: 210
ISBN: 978-83-7722-490-8