
"Kiedy byłem nastolatkiem, poza fantastyką, która miała się stać miłością mojego życia, masowo pożerałem utwory tzw. literatury poważnej: Marqueza, Irvinga, Shawa, a z polskich choćby Bratnego czy Andrzejewskiego. No i Prusa. Prusa czytałem pasjami. Ale potem zacząłem dorastać, poszedłem na studia, skończyłem je, ożeniłem się itd. I co się okazało? Otóż zamiast sięgać po teksty coraz bardziej wysublimowane (a podsuwano mi ze współczesnych Myśliwskiego, Kuczoka, z klasyków Stendhala, Zolę) wolałem sięgać po lektury lekkie, rozrywkowe, głównie fantastykę, ale nie z półki Lema, a raczej J.K Rowling albo Stephena Kinga. Nie mówię, że to źle, nie uważam tych książek za bezwartościowe. Jednak jakiś czas temu naszło mnie przemyślenie, że w moim — nazwijmy to sobie — „doświadczeniu literackim” czegoś brakuje. Dlatego postanowiłem udać się na krótką wyprawę z powrotem do krainy poważnej literatury. Sięgnąłem po zbiór opowiadań Józefa Hena Szóste najmłodsze."
Zapraszamy do lektury recenzji książki Szóste najmłodsze, której autorem jest Grzegorz "Greg" Gajek.
Książkę do recenzji dostarczyło Wydawnictwo W.A.B.